Home    Bucks    Tapety    Video    Wywiady    Zdjęcia    Księga Gości    Kontakt    Linki     Bannery
2002/03
średnie

- 14.3 pkt.
- 6.5 zb.
- 2.0 ast.

 

 

Średnie w karierze:
Minuty: 28,8
FG%: 45
3P%: 28 
FT%: 71
RPG: 4.8
APG: 1.4
SPG: .74
BPG: .34
TO: 1.17
PF: 2.3
PPG: 10.9

 

 

 
stat4u

 
 
                                                

Nowy szeryf przybył już do miasta, teraz pozostaje już tylko zainstalować nowy system wśród gąszczu nowych twarzy jakie pojawiły się na sali gimnastycznej. Terry Porter postawił sprawę jasno. Zarówno gra w pierwszej piątce jak i wiele minut gry jest do rozdania, ponieważ wyjściowy skład nie jest jeszcze ustalony. Nie tylko jednak pozycje na boisku pozostają wolne, ale również pozycja lidera i motywatora drużyny również pozostaje bez obsady. Po tym jak Sam Cassel, Ray Allen i Gary Payton opuścili "swoją drużynę", ciekawa stanie się obserwacja zachowania zawodników w szatni. Kto przejmie tam dowództwo?

"Na to pytanie wkrótce poznamy odpowiedź." - powiedział Porter po trzygodzinnym środowym treningu.

Wydaje się, że największym kandydatem na pozycje lidera będzie skrzydłowy Tim Thomas, który zaczyna  swój siódmy sezon w NBA i piąty w drużynie Bucks. Gra w drużynie dłużej niż ktokolwiek inny i nie pozostaje w cieniu żadnego zawodnika, ale to wyjdzie w praniu czy ten zawodnik będzie się nadawał na tą rolę.

Zaczynający swój 11 sezon w NBA, posiadacz trzech mistrzowskich pierścieni z Chicago Bulls Toni Kukoc jest raczej przykładem dla innych jeśli chodzi o grę i zachowanie, natomiast nie wiadomo czy będzie tym który podołałby motowować kolegów słownie. Ciekawą kandydaturą może okazać się Desmond Mason oraz Michael Redd, którzy zaczynają swój czwarty sezon w lidze.

"Każda drużyna musi mieć kogoś, kto będzie się wychylał i pokazywał i wcale nie oznacza, że musi to byc tylko jeden zawodnik. Wszystko wyjdzie w grupie i naszego lidera poznamy na pewno wkrótce." - mówi dalej Porter.

Trener Bucks powraca do 10 sezonów które spędził w drużynie Portland razem z Clydem Drexlerem, Buckiem Williamsem, Jeromem Kersey'em, Dannym Aingem i Cliffem Robinsonem i tym samym argumentuje swoje zdanie, że liderem nie musi być jeden zawodnik.

"W takiej drużynie jak Portland nie było jednego motywatora. Clyde był wielką gwiazdą, ale robotę odwalaliśmy jako kolektyw a nie indywidua. Każdy z tych zawodników zawsze był gotów przejąć odpowiedzialne zadanie na siebie. Każdy motywował każdego."

Mason i Redd są może troszkę za młodzi na pozycję lidera, ale już wcześniej pokazali, że nadawaliby się do tej roli - szczególnie jako duo. Znają się od college'u, mieli sąsiadujące szafki i byli prawie nierozłączni po tym, jak Mason udał się do Seattle w lutym zeszłego roku.

"Ja i Michael znaliśmy się, zanim zostaliśmy kolegami z drużyny. Jak byliśmy w college'u razem bralismy udział w obozie Nike'a. Kiedy się tu dostałem bardzo dużo czasu spędziliśmy rozmawiając. Mają podobną mentalność i podobnie ostro pracujemy i dlatego sądze, że nadawalibyśmy się na słownych liderów. Moglibysmy zagrzać kolegów do jeszcze ostrzejszej walki w trakcie meczu. Bardzo bym chciał być liderem. Kiedy jesteś w NBA bardzo ważne jest, czy jesteś liderem. I nie ważne czy liderem słownym czy dającym przykład jak Toni." mówi Desmond.

Redd potwierdza, że razem z Masonem byliby dobrzy w roli liderów.

"Wydaje mi się, że bylibyśmy liderami ze względu na dobry przykład. Ciężka praca, brak wolnych dni, aresztować, imprezowania, tylko gra i praca, praca, praca." - dodaje Michael.

 
 
                                                        .::(C)2003 by Dave::.