Home    Bucks    Tapety    Video    Wywiady    Zdjęcia    Księga Gości    Kontakt    Linki     Bannery
2002/03
średnie

- 14.3 pkt.
- 6.5 zb.
- 2.0 ast.

 

 

Średnie w karierze:
Minuty: 28,8
FG%: 45
3P%: 28 
FT%: 71
RPG: 4.8
APG: 1.4
SPG: .74
BPG: .34
TO: 1.17
PF: 2.3
PPG: 10.9

 

 

 
stat4u

 
 
                                                

HISTORIA ZATACZA KOŁO

Terry Porter lubi powracać do smutnego i przygnębiającego dla niego lata 1985 roku. Świeżo upieczony absolwent uniwersytetu Wisconsin-Stevens Point był przekonany, że w dniu draftu zostanie wybrany przez zespół ze swojego rodzimego miasta - Milwaukee. Jeszcze bardziej został utwierdzony w tym pzrekonaniu po tym, jak w przededniu draftu został zaproszony na oficjalną prezentację zawodników, którzy zostaną wylosowani dzień później w pierwszej rundzie.

Jednak tylko na pewności się skończyły i zamiast wyboru w pierwszej rundzie, Porter ciągle siedział na ławce w czasie gdy Milwaukee z numerem 22 wybrali zamiast niego absolwenta Luisiana State - Jerry'ego Reynolds'a. Załamany Porter wstał z ławki i opuścił pomieszczenie.

Tego lata, Porter był wyborem numer jeden klubu, jednak nawet to nie przyćmiło ani na moment tego rozczarowującego wieczoru 1985.

"Jeśli jako zawodnik masz okazję ciągle oglądać na żywo mecze drużyny którą uwielbiasz, później odbywasz rozmowę z działaczami którzy przekonują cię, że zostaniesz wybrany w drafcie jeśli tylko do niego przystąpisz a na końcu okazuje się, że zostajesz pominięty, to chyba masz prawo czuć się zawiedziony i rozczarowany." - mówi Porter - "Właśnie dlatego wyszedłem. Nie dlatego, że nie miałej pojęcia gdzie i czy w ogóle gdzieś trafię, ale dlatego że ułożyłem sobie w głowie pewien scenariusz, sądziłem że będę grał w domu, a gdy się okazało, że to się nie sprawdzi po prostu chciałem wyjść."

Okazało się że Porter trafił do Portland, gdzie spędził 10 ze swoich 17 sezonów w NBA. Jednym z pomocników Portera w składzie Bucks jest teraz Mike Schuler, który był asystentem Nelsona w czasie draftu. Był również głównym trenerem Portand i wtedy Porter grał pod jego kierownictwem.

Wiele czasu już minęło i w tym momencie Porter stara się poukładać nowo wyglądającą drużynę Bucks po tym, jak została niemalże całkowicie zdemontowana w poprzednim sezonie.

Przypomnijmy tylko, że sezon 2003-2004 będzie debiutem trenerskim dla Portera (wcześniej pracował rok jako asystent w drużynie Sacramento), a dodatkowego stresu i emocji dodaje fakt, że przyjdzie mu zadebiutować w rodzinnym mieście.

"Jestem podekscytowanym, ale też strasznie zdenerwowany. Ale sądze, że to jest normalne dla każdego który podejmuje jakąś nową pracę, nowe wyzwanie" - mówi trener Bucks. "Czasem bywa to dodatkowo cięższe, kiedy przychodzi debiutować na oczach przyjaciół i rodziny, ale sądzę, że zamiast kłopotów, najbliźsi pomogą mi dodatkowym wsparciem. Może już od razu będę miał swobodę manewu, będę w stanie się wyluzować i do tego dołoże odpowiednie wsparcie przyjaciół. Sądzę, że to by mi bardzo pomogło."

Porter przejął drużynę, która jeszcze dwa lata temu walczyła w finałach konferencji, jednakże sezon później została bardzo mocno osłabiona odejściem podstawowych zawodników. W związku z tym, cozekiwania względem drużyny na nadchodzący sezon nie są zbyt wysokie. Sam Porter przyznaje, że z aspiracjami wstrzyma się do momentu, aż zobaczy zawodników w akcji.

Ale mimo wszystko jest pewny siebie a w czasie trwającego obozu zdradził kilka szczegółów na temat drużyny:

Przede wszystkim mówi, że nie będzie miał żadnych problemów z wystawianiem debiutanta T.J Forda w pierwszej piątce, jeżeli ten będzie w stanie grać na odpowiednim poziomie. Bardzo liczy również na swoich obrońców i skrzydłowych - Michaela Redda, Desmonda Masona, Tima Thomasa oraz Tony'ego Kukoca. Porter widziałby Redda w wyjściowym składzie, pod warunkiem że ten zgodzi się porzucić pozycję pierwszego wchodzącego z ławki oraz oczywiście jeśli będzie prezentował odpowiednio wysoki poziom. Ponieważ w zespole nie ma gwiazd wielkiego formatu, Porter automatycznie dodaje, że równie dobrze ciężar gry może spoczywać na silnych skrzydłowych oraz na cetrach zespołu. Na koniec wspomina i zapowiada szybką i efektowną grę swojego zespołu.

Dla wielu ludzi, Milwaukee nie ma szansz na awans do play-off w tym roku. Innego zdania jest natomiast Terry Porter, który powiedział: "Sądzę, że nie można od razu przekreślać tej drużyny. Nie gramy na zachodzie, co na pewno jest dla nas wielkim plusem. Wszystko będzie zależeć od tego, jak spiszą się młodzi zawodnicy."

przetłumaczone przez Dawida Księżarczyka, org. art. Full circle: Porter gets the make-up call

 

 
 
                                                        .::(C)2003 by Dave::.